Jest ósma czternaście, a biedna S już musiała wstać by stawić czoło nowemu dniu. Wszystko dzięki kochanemu dziecku imieniem na K. W telewizji brzęczy Pinki i Mózg, a ja myślę nad sensem mojego życia. Lecz o tej godzinie sensu życia nie widzę.
Byle do pierwszej kawy, pierwszego zdania mojej pracy na prawo administracyjne i pracy, pierwszego obejrzanego horroru i pierwszego 'hej' na czacie FB z Elitą.
Dziś gotowanie,hę? Kolejny dzień gotowania i bawienia się w kury domowe. Gdyby jeszcze za to płacili. Ale nie, bo to ' przyjemny 'obowiązek.
Dobra dobra. Nie miało być o moich głupich, oczywistych wnioskach.
4 grudnia. W zeszłym roku na pewno obmyślałyśmy wszystkie co będziemy robić po lekcjach, na ile angielskich/niemieckich/ matematykach będziemy albo ewentualnie ile zadań z majzy uda nam się zrobić na lekcji kiedy pół klasy wybiera te najprostsze bez żadnych skrupułów patrząc jak my dostajemy jedynki za najtrudniejsze.
Ach, nasza była klasa.
Była znośna tylko kiedy trzymaliśmy się razem
A teraz dwa dni do Mikołajek. Dziewczynki, byłyście grzeczne? Rózgi czy piękne prezenty?
Nawet mi nie przypominaj o zwyczajnym niegdyś dniu mikołajkowym w zwykłym przeciętnym ogólniaku :<
OdpowiedzUsuńbiedactwo ty moje :(
Usuń