Hmm, ranek z Kamcią. Włóczenie się po zimnie, załatwianie naszych spraw i takie tam wymienianie informacji .
A teraz bede troszeczkę niegrzeczna i pochwalę się co wczoraj dostałam! Hahaha. Dziadek Mróz czyli nasz lokator z dołu, zwany też dziadziusiem zebrał się w sobie i dał mi zestaw kosmetyków. Ciocia niby za pomoc Wivice* w angielskim kupiła mi biały, uroczy komin hahhaha <3 Żałuje że kasy nie dostałam. Cholernie jej potrzebuje. Ale cóż. Narzekać nie mogę przecież. Nie wypada.
Przede mną dziś prawo administracyjne i drukowanie tych cholerstw wszystkich! ;D Ale jestem zadowolona że uporałam się w jeden dzień z kulturą w miejscu pracy na 5 stron! Pisałam sama każde zdanie by się suka nie przypieprzyła, ale efekt jakiś jest. Jeszcze to przeczytam i dawaj do drukowania. ;)
Nie ma to jak świąteczny prezent od pieska na podłodze rano. Apfff.
Tak, wielka truth.
Kamila, wiesz że Cama po hiszpańsku to łózko? hahahhaha <3

Napisałaś pracę samaaaa?! Jestem z Ciebie dumna :*
OdpowiedzUsuńPozdrów moje kochane psiątko :***
To az takie dziwne nina ze napisalam prace sama haha
OdpowiedzUsuń