.

.

7 gru 2012

Friiiiiiiiiiiiday *__*

 Wróciłam do domu, jem jakieś śniadanko popijajac je energy drinkiem i sobie myślę o czasie który mogę zadysponować na dzisiejszy dzień. Mam zaledwie cztery godziny by coś zrobić i lecieć po dziecko. Okazało się, że czeka mnie jeszcze tylko przedszkole oraz jedna szybka praca z prawa administracyjnego.
Hmm, ranek z Kamcią. Włóczenie się po zimnie, załatwianie naszych spraw i takie tam wymienianie informacji .

A teraz bede troszeczkę niegrzeczna i pochwalę się co wczoraj dostałam! Hahaha. Dziadek Mróz czyli nasz lokator z dołu, zwany też dziadziusiem zebrał się w sobie i dał mi zestaw kosmetyków. Ciocia niby za pomoc  Wivice* w angielskim kupiła mi biały, uroczy komin hahhaha <3 Żałuje że kasy nie dostałam. Cholernie jej potrzebuje. Ale cóż. Narzekać nie mogę przecież. Nie wypada.

Przede mną dziś prawo administracyjne i drukowanie tych cholerstw wszystkich! ;D Ale jestem zadowolona że uporałam się w jeden dzień z kulturą w miejscu pracy na 5 stron! Pisałam sama każde zdanie by się suka nie przypieprzyła, ale efekt jakiś jest. Jeszcze to przeczytam i dawaj do drukowania. ;) 

Nie ma to jak świąteczny prezent od pieska na podłodze rano. Apfff.


Tak, wielka truth.

Kamila, wiesz że Cama po hiszpańsku to łózko? hahahhaha <3 




2 komentarze:

  1. Napisałaś pracę samaaaa?! Jestem z Ciebie dumna :*

    Pozdrów moje kochane psiątko :***

    OdpowiedzUsuń
  2. To az takie dziwne nina ze napisalam prace sama haha

    OdpowiedzUsuń