Koniec leniuchowania dziewczynki.
Niedługo wasze i moje egzaminy (ach, moich końcówka - zycie jest piękne)! Nie żebym się smiała, wiecie że życze wam wszystkiego najlepszego. Mój sukowaty humor ostatnio jest na zwiększonych obrotach (ta, ciocia z ameryki), ale mogę być sobą. Cudowne uczucia bezkarnego wyżywania się na wszystkim i wszystkich. Po spieprzonym sylwestrze mi się należy, ot co.
Teraz chce was. Spotkania, czegokolwiek. Musze odreagować w innym, milszym, szczerszym towarzystwie, bo mój stan emocjonalny jest na poziomie myśli samobójczych walczących z chwilową pewnością siebie. Nic dobrego. Która mnie pocieszy i zostanie moim teraupeutą? Myślę że terapia winem, wódką, tabaką i fajkami mi pomoże ;) A, i dobry film z chipsami i milionem innych pustych kalorii będzie również bardzo pomocny.
Dajcie mi więc sygnałek kiedy będziecie gotowe na wielkie imprezowanie z moją skromna, wredną osobą. Piszcie na fejsie, chociaż nawet nie ma zielonej kropeczki przy moim nazwisku. Bo ja odpisze zaraz, ja tak wychodzę, przychodzę pod znakiem ' niewidoczny ' .
Nie żebym o was zapomniała czy coś. Miłość aż tak mnie nie pochłonęła. Bardziej pochlania mnie miesięczna już choroba.
Kocham <3 Tęsknie <3 Całuje <3
xoxo, S.
Jestem w każdym momencie gotowa i na nockę ;) Nakłonienie Eli do nocki pozostawiam już Wam, i jeżeli sie to już uda to trzeba to zoorganizowac w tym miesiącu bo potem już będzie po herbacie - przynajmniej w moim przypadku...
OdpowiedzUsuń