.

.

4 gru 2012

Co ja tutaj robię?! Czyli pierwsze narzekanie panny N.

Od kilku dni paskudnie obnoszę się myślami, jak pogmatwało mi się moje życie, jak poszło inna drogą chociaz nie tak to planowałam. I mimo że myślę, że to część przeznaczenia, ciągle nie mogę tego do końca zaakceptować.

Moje oczka natomiast w porównaniu do S. otwierają się juz o 6.30 słysząc cudowną melodię muzyki U-KISS "When the love stops". Następnie moje nerwy się odzywają słysząc już zwykły jazgot dzwonka o 7.10, a następnie drze się sumienie o 7.45 i wtedy to musze podnieść się z łóżka, bo nie ma nic bardziej upierdliwego niż własne sumienie. Tak zaczyna się mój każdy dzień. Mam w nim wiele atrakcji, które z pewnością mogą się czasem nadawać do programów rozrywkowych. Gotowanie to już standard - chyba że robię coś pierwszy raz, wtedy zazwyczaj coś spierniczę... -.-







Teoretycznie w moim planie powinnam teraz pracować, uczyć się na świetnym kierunku policealnej i zaczynać robić swoje małe kroczki ku wielkiej przyszłości. Zdobywać doświadczenie, brnąć w kolejne pomysły i smakować życie w każdym jego smaku. Ja jednak stoj.. tfu! siedzę tu - w kuchni. Przed laptopem, gotując po raz setny ziemniaki, nie mając własnego grosza w kieszeni, martwiąc się o innych, by zdążyć z obiadem i dostając w zamian za to figę z makiem. I ta myśl... "Co ja tutaj robię", kiedy inni są w szkole, na uniwerkach, w pracy. Ja sobie tu bezkarnie siedzę i nic 'nie robię'

Dodatkowy bonus - największy wróg pod jednym dachem.


Kocham swoje życie... A ponoć teraz ma spaść trochę szczęścia w tym miesiącu, to ja widzę tylko śnieg i problemy na horyzoncie.

3 komentarze:

  1. może to dziwne N, ale kocham twoje narzekanie <3

    OdpowiedzUsuń
  2. To jest bardzo dziwne że wszyscy je lubią, bo to jest narzekanie >.>""" Nie wiem co ja źle robie w narzekaniu...>.>"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahahahahahah <3 robisz je dobrze, bo to ma cieszyc a nie dołowac... -.-

      Usuń